21:04

Kołtun


Dziś będą żale. Bo się zakałapućkałam z robótką. Miał być stroik na opaskę. Nawet się kolory ułożyły ciekawie. Koraliki- nawet, nawet. Zrobiłam kawałek, spojrzałam krytycznym okiem, i tyle mnie było przy tej robótce. Zwinęłam w tytułowy kołtun, schowałam się za książką, coby nie mrugało i ogólnie nie patrzyło z wyrzutem. I leży, kołtun. O, taki kołtuniasty kłębek sznurka (troszkę rozprostowany na potrzeby fotki). Z takim zaczątkiem stroika, na którym się zawiesiłam.
No, a wcześniej powstały jeszcze kolczyki. Jak na nie teraz patrzę, to i w nich widzę zaczątek kryzysu. Jak mi się książka skończy, pomyśle o jakimś wybrnięciu z dramatu. Może terapeutycznie wszyję bigle?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 2 prawe ręce i co z nimi dalej , Blogger