21:01

Sutaszyk


Walczę ze sznurkami dalej. Całe szczęście coraz mniej przypomina to spektakularny konflikt zbrojny, czy inny pojedynek rycerski (ja z piką czy inną dzidą z igły, sznurek niby bezbronny, ale złośliwy, uciekinier i jeszcze na dodatek ciężko go dziabnąć, gdzie trzeba).
Skuszona sukcesem zielonej opaski w roli prezentu urodzinowego zrobiłam jedną dla siebie. Taką.
Oswajam kolorki;), uczę się, że one tylko nie na palecie, ale i na sobie można mieć…kto mnie widywał, wie, o czym mowa.
Pobawiłam się też motywem węża, podrzuconym przez  nieformalnego mojego mistrza i doradcę w tej technice, Anitę. Ona węża prezentowała na kolczykach wkrętach, ja zrobiłam pierścionek. Pochwaliłam się mężczyźnie mojemu, to on wymyślił patent na wisior… taki sobie wyszedł kolektywnie projektowany komplecik.
Popełniło mi się jeszcze kolczyki z kameami. Ale fotek nie ma. Nie wiem, czy będą. Coś tu stanęło na głowie- męki twórcze związane z udokumentowaniem “dzieła”, tzn zrobieniem fotek, dręczą mnie straszliwie. Chyba powinno być tak, że to “dzieło” (ten cudzysłów jest świadomy, i będę konsekwentna co do niego, wszystkie moje “dzieła”, szczególnie te ćwiczebne, nie zasłużyły jeszcze na wyjście z cudzysłowu, a na wielką literę  nie aspirują nawet), kiedy już je wytworzę, powinno mnie dumą napawać, powinno mnie gnać wprost do udokumentowania ich jak najdokładniej…nic bardziej mylnego. Można to określić, że blog jest od strony fotograficznej w kryzysie. Winni jak na razie nie zostali osądzeni, obawiam się, że nie mam szans nawet ich oskarżyć…no bo co, skończę współpracę z małookiennym starym budownictwem, bo mi światła mało?    Dajmy spokój winnym, ogłaszam wszem i wobec, iż zapadam w należny wszystkim Misiom sen zimowy w dziedzinie fotografii i zdjęcia kameowych kolczyków jak na razie nie będzie. Do odwołania.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 2 prawe ręce i co z nimi dalej , Blogger