22:10

OMC instruktor


Dziś post bez fotek, bez prac itd. Polityczny (tak, można się już zacząć bać). 

Nie jestem instruktorem rzemiosła artystycznego, mimo, że w sobotę obroniłam się na piątkę. Jestem, jak to zbiorowo stwierdziliśmy OMC  instruktorem, czyli O Mało Co. Dlaczego, posłużę się mini kalendarium:

Wrzesień 2010- dostaję się na Instruktorski Kurs Kwalifikacyjny na Uniwersytecie Ludowym Rzemiosła Artystycznego w Woli Sękowej. Kurs ma zakończyć się nadaniem tytułu zawodowego instruktora, co potwierdzi Narodowe Centrum Kultury stosownym certyfikatem.

Sierpień 2011- uchwalona zostaje ustawa, na mocy której uwolniony zostaje zawód instruktora, od dnia 1.01.2012. O słuchaczach kursów już rozpoczętych nie ma w rozporządzeniach wykonawczych ani słowa.

Kwiecień 2012- Narodowe Centrum Kultury jeszcze ciągle publikuje na swojej stronie programy nauczania na kursach instruktorskich na kolejny rok szkolny.

Maj 2012- NCR się budzi, wysyła informację do ULRA o tym, że słuchacze kończący kurs w tym roku nie otrzymają tytułu Instruktora. Jest już po majowym zjeździe drugiego roku. Pierwsza okazja porozmawiania z nami o tym, co się dzieje, będzie dopiero w czerwcu, we wtorek 19, 5 dni przed egzaminem końcowym. No i odbywa się. Dowiadujemy się, że nasi przemili prawodawcy urządzili nas pięknie- zamiast tytułu zawodowego który miał być równoznaczny z wykształceniem  średnim specjalistycznym (tzw technik), dostaniemy świstek o ukończeniu kursu kwalifikacyjnego.

Ja rozumiem, uwolnienie zawodów jest dobre. Wszystko fajnie, kiedy osoba która coś umie, może tę umiejętność sprzedać bez większych problemów formalnych. Tak, mam już wyższe zawodowe, więc to średnie mi po nic. Tylko dlaczego po dwóch latach wyrzeczeń, ciągłego robienia sobie i nadrabiania zaległości na UWr, szkoła, którą zaczęłam dla kwalifikacji mi tych kwalifikacji nie daje? Ja wiem, umiejętności. Tylko sporą część tych rzeczy umiałam przychodząc do szkoły, a jeszcze kolejnej nie miałam ochoty się uczyć. Pewnie około połowa tego co było w programie była nowa i fajna. Zdecydowanie te umiejętności były tego warte. Ale kwalifikacje…..tak więc, w sytuacji kuriozalnej, kiedy prawo podziałało wstecz, zostałam OMC instruktorem. Ale licencjonowanym na swoje OMC przez instytucję Narodowego Centrum Kultury. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 2 prawe ręce i co z nimi dalej , Blogger