21:12

Kulki i wałeczki


Jakoś mi ostatnio życiorys mokrą owcą i białym jeleniem pachnie. Może ten trzeci czynnik- gorąca woda, w którą tak przyjemnie zmarznięte łapki zanurzyć, jest uzasadnieniem.
Z tego całego mydlenia:
Kulki.
I baleron. Pracochłonny jak wszyscy diabli baleron, do pokrojenia w plasterki i zmontowania w coś. Jeszcze nie wiem co. Ale baleron  jest.
Były jeszcze kwiatki, ale emigrowalność z moich rąk miały zbyt szybką, żeby się na zdjęcia załapać.
No i teraz, tu publicznie deklaruję- trochę pewnie będzie przestoju. Tzn, jak skończę ten zaczęty sutaszowy wisior. Muszę się wziąć za swoje zadanie “domowe” do ULRA. Haft Haczowski. Boli. Tzn, o ile haftowanie ogólnie mnie nie boli, to ten haczowski boli straszliwie. Ale trzeba. Więc, pewnie, aż gada skończę, trochę ciszy będzie.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 2 prawe ręce i co z nimi dalej , Blogger