21:50

Krosno tabliczkowe


Taka nowa zabawa. Tabliczki. Krosno tabliczkowe, używane do tkania już w Egipcie starożytnym. Tzn, tak twierdzą archeolodzy, którzy wykopali gdzieś w tamtej okolicy gliniane tabliczki i wydatowali na IV wiek p. n. e.. Dzisiaj krajek używa się np. jako pasków w strojach ukraińskich. I nie tylko, tak na co dzień, do dżinsów też taki paseczek mógłby pasować. Tylko trzeba mieć dżinsy…to ja chyba włosy nim z nad czoła odgarnę ;)  
Ktoś ma jeszcze jakiś fajny pomysł na zastosowanie dość grubej, tkanej we wzory, taśmy?
Ale, od początku. Najpierw w ramach form użytkowych w drewnie (tego przedmiotu od łyżki) kazali nam dłubać tabliczki. 10 sztuk…tabliczki wyglądają tak:
Tabliczka musi być gładka. To akurat konieczne. No i musi mieć dziury. Też gładkie, w środku nawet. No i muszą być ponumerowane, bo tak wygodniej. 
Potem sobie projektujemy wzór. W tabelce. Kolorkami. Wyznaczając kolor wełny dla każdego otworu w tabliczce. No i tniemy wełnę, nawlekamy tabliczki, szykujemy sobie obciążenie. Kamyczek. Wieszamy, montujemy osnowę z jeszcze jednej wełenki (to już 41 pasm będzie, a można i więcej tabliczek stosować, każda to 4 o pasma więcej) i lecimy…to ja może obrazki, pokażą lepiej.




Na tym ostatnim zdjęciu dobrze widać całą tę śmiechową konstrukcję.
A efekty machania tabliczkami wyglądają tak:

Wzorek na takim tabliczkowym krośnie osiąga się przez kręcenie do siebie lub od siebie tabliczkami. One układają nitki w “przesmyk tkacki”, jak się to fachowo nazywa, my przekładamy osnowę, kręcimy znów….i tak dalej.Oczywiście gama możliwych wzorów jest dużo bogatsza, nie tylko takie debiutanckie rombiki. Przefajna zabawa. Świetny patent na warsztaty z dziećmi. Tylko kamyczki musiałyby być jakieś takie bardziej eleganckie, te nasze lubiły się wysmykiwać i strach był, że komuś na stopę spadnie…
Po dyplomie, po dyplomie…pobawię się tym trochę więcej ;)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 2 prawe ręce i co z nimi dalej , Blogger