21:45

Cuda, cuda!


Po majówkowym wyjeździe do Serbii mam całą masę cudów do pokazania. Nie swojej roboty, niestety, ale cuda.
Rękawiczki szydełkowe. Cieniusieńkie. Śliczne. Majstersztyk o tyle, że chyba są robione z jednego kawałka nici. Bez odcinania. A są z palcami. Niepojęta sztuka, chylę czoła przed babcią z pod Kalemegdanu, która je wykonała i sprzedała mi z krawężnikowego straganu. Na razie tylko fotka fragmentu tego straganiku, moja karta krąży po uczestnikach wycieczki i zbiera zdjęcia, więc nijak mi zrobić lepsze fotki. No i czasu na manicure przed taką sesją nie ma.
No i pierścionki drutowo- koralikowe. Miałam taki już kiedyś zakupiony a Belgradzie, spektakularnie wielki, pomysłowy. Teraz jak się dorwałam do stoiska z podobnymi (w Nowym Sadzie tym razem) to nabyłam z rozpędu trzy sztuki. O tyle ciekawe, że ani ten pierwszy, ani, chyba, bo dopiero dziś to skonsultuję pozostałe, nie podchodzi pod żadną technikę drutową. Pracowniany specjalista od drutu, Agata, na widok tego pierwszego rozłożyła ręce, bo ani to wire wraping, ani żadne chainmaille, ani nic innego. Taka sobie dzika kreatywność. Wychodzi na to, że jeszcze nie wszystko było, śmietnik kultury jeszcze nie  wszystkie “drutowe” techniki pożarł.
Naprawdę, jak tylko będę miała możliwość zrobienia fotek, pojawią się. Teraz to tylko się tak pochwalić musiałam.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 2 prawe ręce i co z nimi dalej , Blogger