21:23

Koniec biadolenia, czas na przyjemności!


No, to już za mną. Oddałam haft haczowski. Taki jest piękny, że oddałam, nawet nie robiąc zdjęć. Nie podoba mi się on. I cała ta historia z nim…powstał tak: na Podkarpaciu ogólnie rządzą stroje krakowskie i wszystko, co się z nimi wiąże. W skojarzeniach z tym regionem również. Szkoda, bo oni tam mają bogactwo ogromne, różnorodność taką, że pozazdrościć. No, ale krakowskie stroje, utarło się, najpiękniejsze. Także haft angielski, który na tych strojach jest. Haft angielski to takie białe na białym kwiatki, z dziureczkami, a jakże. (Troszkę takimi jak w richelieu, tylko inaczej robionymi, ale tylko techniką wykonania się to różni.) No, i Pani Dziedziczka z Haczowa też chciała, żeby jej kobity miejscowe takie hafty produkowały. I tylko jedna rzecz nie wyszła- wymyśliła sobie, że podkład pod te hafty ma być robiony  taką grubą bawełnianą prawie włóczką. I na tym już normalnie, wierzchnia warstwa. W dotyku kojarzy mi się to, nie przymierzając, z kluskami rozsypanymi po płótnie. Kiedy wszyscy w szkole umieraliśmy nad tym czymś, powstała nawet teoria spiskowa- ona niedowidziała, ta dziedziczka! Na macanego sprawdzała, ile jej te baby wyhaftowały! Jak nic, tak musiało być. Bo nie uwierzę, że to jakieś estetyczne kryteria nią powodowały. Tu też akcent na ten słaby wzrok- nie mogła za dobrze tego widzieć, skoro to tak zostawiła. I taki sobie pozostał, haft haczowski. Gehenna.
Już, koniec, nie będę marudzić. Koniec biadolenia, zaczynamy działać.Zaczynamy wyszywać pracę dyplomową. To już z przyjemnością, bo mi się podoba. Kubrak to będzie, haftem opolskim. Dlaczego opolskim? Bo ma takie kolory…granat, fiolet, ciemna zieleń, troszkę żółtego. Bardzo moje kolory;). I konwalijki z serduszek, które już mnie do końca rozłożyły;) Zaprojektowane na kubraku wygląda to tak (zdjęcia koszmarnie niewyraźne, ale nie ma jak zrobić lepszych-już zaczęłam wyszywać, więc projektu częściowo nie widać):
Tak, teraz mogę się zwierzyć- najbardziej bolało mnie w haczowskim to, że nie mogłam się za ten kubrak z czystym sumieniem zabrać;). Teraz tylko muszę osiągnąć najwyższą możliwą prędkość haftu zanim się wiosna na dobre zacznie- ciepło z tym waciakiem na kolanach, oj ciepło...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 2 prawe ręce i co z nimi dalej , Blogger