20:25

Zakokardkowana

Zakokardkowana
Tak mi się porobiło - w przerwach w pisaniu machnę sobie od czasu do czasu po kokardce. Koralikowej, takiej jak z koreańskiego tutoriala.










12:09

Romans magisterski

Romans magisterski
Zaniedbałam się ostatnio dość haniebnie w sferze blogowej. Wszystko można wytłumaczyć romansem magisterskim, jak zostało to w pewnych kręgach nazwane. Otóż jednym z nielicznych plusów studiowania kierunków zupełnie nie pasujących do rynku pracy jest to, że można sobie bez skrupułów pozgłębiać tematy które człowieka fascynują. Mnie bawi folklor, to już nie raz wspomniałam. Moja praca jest więc o magicznych roślinkach w serbskim folklorze. Właśnie w połowie marca dobrnęłam do części najprzyjemniejszej - analizy właśnie tej magii, zamiast się babrać w założeniach teoretycznych. Magia, oczywiście, najczęściej jest miłosna. Na dodatek, odkąd ją zgłębiam zachowuję się troszkę jak zakochana - niewiele poza moimi radosnymi badaniami istnieje świata. Stąd obniżona działalność craftowa. Romansuję ze swoją magisterką, proszę nie odbierać mi chwil szczęścia ;)

Przed kompletnym opuszczeniem się jeśli chodzi o prace ręczne ratują mnie moje stałe grupy warsztatowe. Grupa, która zgłębia druty i szydełko ostatnio zakrzyknęła, że one chcą koniecznie nauczyć się robienia warkoczy, bo warkocze to najpiękniejsze co na drutach można wyprodukować. Nie sposób się nie zgodzić, myślę tak samo. Ale, żeby jakoś sensownie nauczyć je robienia tychże, wymyśliłam ćwiczenie wstępne, takie, żeby sobie spokojnie przećwiczyły używanie drutu do warkoczy, przekładanie oczek itd. Jako, że ciągle jest zimno, a mnie już męczy dość mocno tęsknota do lżejszych butów, wymyśliłam "poskręcane" getry, ocieplacze, które można naciągnąć na szpilki czy inne czółenka, żeby już cieszyć się wiosennym obuwiem, a nie marznąć. Dziewczyny od razu ćwiczą na drutach pończoszniczych, więc geterki są nie tylko efektowne, ale i naszpikowane różnymi technicznymi wyzwaniami ;)
A i wełenka mi się trafiła fajowa, co zmiana światła, to kolory inne, tutaj wyjątkowo to wina wełny, a nie moich utrudnionych relacji z aparatem 





10:24

Koraliki

Koraliki
Miałam w sobotę taki szatański pomysł. Bo, tak się składa, że posiadam siostrę, która, mimo, że manualnie sprawna nie mniej ode mnie, opiera się wszelkim próbom zachęcenia do craftowych zabaw. Chciałam ją więc troszkę sprowokować. Młoda ma ciężkiego hopla na punkcie Korei i wszystkiego co z nią związane. Idealnie się zbiegło w czasie moje z siostrą spotkanie i zbiorowe szaleństwo grupy koralikowej na Facebook'u. Koralikowe laski pokochały kokardki, na które znalazły koreański tutorial. Tak, koreański. Na dodatek, kokardki są w takim właśnie stylu, jaki młodociana preferuje. Musiałam więc mieć taką kokardkę na spotkanie z młodą, prawda?



Niestety, młodsza ma jeszcze jedną cechę- bystra jest. Machinację kokardkową rozgryzła w lot. Chyba nie pozostaje mi nic innego, jak to nosić...
A wracając do powagi, okazuje się, że haft koralikowy nie jest taki straszny. Pierścionek dał się zrobić za pierwszym podejściem, nawet bez bólu i bluzgów ;)

13:23

Ptaszki, czyli myślenie życzeniowe

Ptaszki, czyli myślenie życzeniowe
Jak w tytule. Ptaszki, takie trochę nie moje- pastelowe, słodkie. Bo mi już od tego zimna i śniegu rozumek słabuje i gusta się jakieś takie pokręcone robią.



15:31

Koronka inaczej

Koronka inaczej
Uf, skończyłam! A coś w rodzaju "niekończącej się opowieści" to było. Wymyśliłam sobie grubasa- sznur koralikowy na 18 Toho obwodu. Z wzoru Eleny (crazywool), tylko ze zmienionym jednym kolorem- zamiast szarości użyłam fioletu.
Najpierw było nawlekanie...jakoś w grudniu to było...ze 2 tygodnie trwało, bo nawlekanie sekwencji boli bardzo. Jak zaczęłam przerabiać, to tak po dwa okrążenia przy każdym zasiadaniu do robótki, bo więcej to nie. Skończyło się w tym tygodniu. Uf, dałam radę!



12:04

Babcia z kapciami

Babcia z kapciami
Zima ma się skończyć. Ma się skończyć, nie ma dyskusji. Bo zimowe kudłate kapcie się przetarły. Nowe, wykonane na drutach, nadal są ciepłe i miękkie, ale już niższe i z cieńszej mieszanki wełenek. Wiosenne są, nie da się ukryć. Takie nieco życzeniowe myślenie mi się wymsknęło ;)
Wzór na kapcie znalazłam na stronie Drops Design, ale dość mocno zmodyfikowałam pod siebie.




16:29

Klockowanie na gotycko

Klockowanie na gotycko
Coś mnie moje dawne klimaty nie chcą opuścić ostatnio. W ramach nie zapominania o klockach zrobiłam sobie serduszko w ulubionym jeszcze całkiem niedawno kolorze "lekko sprany czarny". Takie mroczne, chociaż serduszko. 
Dumna z siebie jestem jak paw, bo udało mi się, tak samej, bez niczyjej pomocy, zmodyfikować lekko wzór wykopany gdzieś na necie. Umroczniłam, oczywiście. Spektakularne to to nie jest- 10 klocków i sam niemalże splot podstawowy. Niemniej jednak- robię "coś" wróciwszy z kursu, i to mimo braku stojaka, mężczyzny, który non stop przekłada mi wałek z miejsca na miejsce mieszając klocki, przesilenia wiosennego...długo by wymieniać, czego jeszcze.





Copyright © 2016 2 prawe ręce i co z nimi dalej , Blogger