Milczę ostatnio, bo co tu pokazywać - hula przedsezonowa produkcja towaru jarmarkowego. Stare, sprawdzone wzory w siątych wersjach kolorystycznych. Bardzo niewiele nowego, to co tu pokazywać.
Z paru nowo wprowadzonych detali, to udało mi się oswoić nowy kolor kordonka, z którym chyba popracuję więcej. To któraś Aida 20, niestety, miałam tylko mały kłębuszek odwinięty od znajomej, ale już widzę, że z resztką tego kłębuszka będę po pasmanteriach biegać. Zimny błękit okazał się wspaniałym uzupełnieniem srebrnych piórek.
Taaak. Przechodząc dalej, oto odpowiedź na mój osobisty problem z frywolitkową biżuterią - lekka jest niby cudownie, ale i zdradliwie - jak zaplączę kolczyk we włosy to już stracony, nie poczuję, kiedy zgubię. A szkoda, trochę się przywiązuję do tych rzeczy. Dla siebie wyprodukowałam więc kolczyki obciążone wielgachnymi piórami, które z lekkością piórka nie mają zgoła związku.
Na koniec, tak troszkę w inspiracyjnym stylu. Przepraszam za paskudną fotkę, pstrykana telefonem za filarem w empiku. Z aktualnego numeru Design Knitting, reklama, a jakże. Audiobooków, dla robótkowych bibliofilek. Wreszcie ktoś zrozumiał, że nie ma lepszego zestawu niż odpowiednia robótka, słuchawki, w nich dowolna literatura, byle tylko bajkę opowiadało...rozmarzyłam się...