22:06

Kubraczek

Kubraczek

Skończony! 
Po koszmarnym maratonie, wczorajszych 14 godzinach pracy, finalnie wyszyty, zrobiony, gotowy, kubrak dyplomowy! (w tych rymach chyba czuć moje zmęczenie.)
Oto i on, w roli modelki wiklinowa pani, która jest częścią dyplomowej pracy z wikliny Gosi Warchoł.
Taaak. Teraz jeszcze tylko, jak upał zelżeje, zawoskuję dechę i mogę się bronić.



22:05

Różowy!


W szkole. Do egzaminu odliczamy dni powolutku. Kubrak…o kubraku to długa historia. Zdążę, zdążę, (nowa mantra).
A decha…chyba dziś w nocy będę spała z moim próbniczkiem przy poduszce. Jest pokryty woskiem na terpentynie, więc sny mogą z tego wyjść cośkolwiek barwne.  
Decha jest różowa. Bo nałożyłam cienie. Akwarelką. Brązową, co wychodzi różowa. I tylko próbnik broni mnie przed utratą wiary we własny rozsądek- próbnik mówi jasno, że jak na tę różowość położę wosk w kolorku dąb rustykalny, to wyjdą brązy. Na próbniku wyszły.
Mam nawet fotki tych różowych cieni, ale jeszcze nie pokażę. Jak już się staną brązowe, to ten róż będzie świetnym żartem. Jak nie staną się… dlatego właśnie próbnik będzie dziś moim ulubionym gadżetem.

22:04

Zaproszenie na craftshow

Zaproszenie na craftshow

Jako Ruchoma Pracownia będziemy częścią się na craft show Kwiatu Dolnośląskiego. Prowadzimy mydło, frywolitkę i chainmaille. 
Zapisy i więcej informacji o imprezie:  http://wroscrap.blogspot.com/p/dlwc-zlot-letni.html

22:02

Smok mały norweski

Smok mały norweski

U Marty (a Ona u Anne Bruvold) znalazłam obłędny wzór frywolitkowy. Na smoka. Smok jest norweski, może być wodny i lądowy, w zależności od gatunku ma różne kolory, bywa cieniowany lub jednokolorowy. Może również mieć skrzydła innego koloru niż tułów i głowę. 
Mój smok jest wykonany w całości na dwóch czółenkach, z bordowej Aidy, poza nią miałam tylko takie pastelowe kolorki które na mój gust smokowi nie przystoją. Bo to smok taki całkiem poważny jest- obok wzoru napisane było, że trzeba uważać, takiego smoka nie można za nic sprzedać. Można go podarować, zrobić dla siebie, ale sprzedaż będzie surowo karana. Smok sam się zemści. Wróci i potnie frywolitkowe nici w krótkie kawałki! Kto wiąże, wie jaka to straszna kara ;)
Więc oto, jako zachęta przed czwartkowymi warsztatami, koronkowy smok, co strzeże uczciwości twórczyni :)



22:01

Koszyk drugi

Koszyk drugi

Koszyk drugi miał być zwykłym koszyczkiem na owalnym denku. No, dobra, miał mieć takie ażurowe łuki-ucha. Strasznie ażurowych koszyczków nie lubię. W ramach buntu więc, zamiast po jednej “warstwie” bawić się w ażurki, położyłam (?, odruch, warstwy farby kładę, lakieru…dobra, wyplotłam) warstw trzy i obiecałam solennie zrobić z tego coś. 
W ramach “czegoś” powstał tybetowy flaczek, który robi z koszyczka torebkę taką nawet do noszenia, oraz kółeczka na których jest osadzony pasek. Taka wariacja na temat tych modnych koszyków na ramię się zrobiła. 
Jak tak patrzę teraz, to chyba jednak tę krajkę, która występuje w roli paska, wymienię na coś innego. Kawał grubej czarnej koronki by pasował. Albo czegoś w tym stylu, nie upieram się. Dwa różne motywy kwiatowe to jednak za dużo.
A tak zupełnie z innej beczki, to patent na kółeczka do paska jest do wykorzystania inaczej- wychodzą superowe bransoletki ;)

21:59

Opałka

Opałka

Lada moment nadejdzie ten dzień, kiedy będę musiała zdecydować, które z moich szkolnych prac mają zostać tam, a które zatrzymam. Wiele z tych prac jest śmiesznych, czy fajnych, ale nie będę miała miejsca na ich przechowywanie, a funkcjonalne są mało. Zabrałam się za dokumentację tych swoich wypocin.
Pierwsze coś, śmiechowe, zajmujące upiornie dużo miejsca, no i na dodatek kompletnie nie funkcjonalne, to dwukomorowy koszyk typu opałka, który wyplatałam jako formę dowolną z wikliny. Opałki są fajne. Tak się wsiowo (no dobra, też trochę domowo) kojarzą. Wyplata się je mniej fajnie, bo konstruuje się szkielet, zaczyna się wyplot od nasady pałąka, trzymając cały czas osnowy, które nie są przymocowane, bo dopiero ten powstający wyplot będzie je trzymał… Co to dużo mówić, byłam bliska mordu na dowolnej napotkanej osobie przy okazji tego etapu pracy. No i potem wyplatamy sobie ładnie z obu końców pałąka, przez chwilę jest fajnie, a potem miejsca jest coraz mniej. I im bliżej końca, tym większą człowiek ma ochotę rzucić koszyczkiem uroczym o ścianę…
No dobra, nie było tak źle. Próba sił była, ale nie aż tak spektakularna. Była niestety również porażka- pod koniec się okazało, że koszyczek wyszedł śmieszny, jak miał wyjść, tylko nie do użytku. Najgrubsze kije, jakie mieliśmy na stanie w szkole, okazały się za cienkie na konstrukcję. I jest sobie taki. Śmieszny. Można w sumie dużo do niego napakować, puki leży, ale podnosić gada zapakowanego raczej nie próbowałabym. Cóż, robiony, z czego było, co się nauczyłam to już moje.
Ale wygląda zabawnie, najbardziej odjechany stanik jaki mam ;)
I ostatnie zdjęcie na smaczek- jak się zbiorę w sobie, porobię fotki drugiego śmiesznego koszyka…

21:57

Kubrak- półmetek!

Kubrak- półmetek!

Obsuwa, jak wiadomo, rzecz ludzka. 
Haftowanie ściegiem cieniowanym jest upiornie czasochłonne, a mnie się zachciało różnicowania kolorów. Ta praca tak czy inaczej nie kwalifikuje się do określenia, że ludowe. Haft jest dziecięciem wzorów opolskich z nieprawego łoża- wszystko przez cieniowanie, dodany przeze mnie element, typowy dla łowickich kwiatków, po pierwsze. Drugie, że łowickie cieniowane kwiatki haftowało się na czepcach i gorsetach. A opolskie granatowo- fioletowe kwiaciory to wzory do haftowania na fartuchach. Przy wszystkich moich odzieżowych odjazdach… ani fartucha ani czepca raczej bym nie nosiła. A gorset to jednak taki trochę inny musiałby być…
Dlatego, z dumą oświadczam, że doszłam już do połowy pracy nad pracą dyplomową z haftu, kubrakiem INSPIROWANYM haftem opolskim.
Ale efekt
Sam motyw na plecy wyszedł fajnie, niestety nie udało mi się uniknąć lekkiego marszczenia się materiału. Wszystko dlatego, ze haftuję na gotowym już ciuchu, każdym wkłuciem maltretuję piankę w środku, to i na wierzchu widać, że coś się dzieje pod spodem. Ale kubrak jest uszyty tak, żeby był lekko obcisły, przy noszeniu materiał będzie naciągnięty.
A wszystkie gotowe motywy prezentują się o tak:
Mam jeszcze wyhaftowane listki w wielgachnym motywie z frontu, ale jeszcze nie pokażę ;)
Copyright © 2016 2 prawe ręce i co z nimi dalej , Blogger